poniedziałek, 28 września 2015

Och, odłóżmy to na później.

Odkładałam i odkładałam zrelacjonowanie pierwszej podróży autostopowej i recitalu Kasi Groniec aż w końcu... Padł mi komputer. Kaput. Zero reakcji, mam wrażenie, że odszedł do laptopowego nieba, a ja trzymam w pokoju zwłoki. Zatem dzisiaj nie będzie o tym, jak jechałam z byłym członkiem GROMU, ani o tym, że w życiu ogólnie chodzi o to, żeby nie być idiotą

I tym oto sposobem jedyny dostęp do komputera mam w bibliotece. I przy okazji w końcu mam czas, by poczytać. 


Będzie o tym, jak się kończy odkładanie rzeczy na później. A jak wiemy, następstwa naszych czynów (lub ich braków) spotykają nas na co dzień.

Ręka do góry, kto zapłacił karę za książki?
Ręka do góry, kto zostawia wyprowadzkę na parę dni przed powrotem na studia?
Ręka do góry, kto trzyma wszystko na jednym dysku, bo zapomina o przegraniu nawet części plików na no nie wiem, pendriva chociaż?

Cóż, nie mam już rąk do podnoszenia.
A Wy? Co ostatnio odłożyliście "na potem"? 

Jestem lekkoduchem, niezbyt często myślę o tym, co może pójść nie tak. Zazwyczaj wszystko idzie dobrze. Jednak często niepotrzebnie dostarczam sobie dodatkowego stresu, pojawiają się problemy ze snem (bo nie zrobiłam tego, tego, tego i jeszcze tego, więc jak ja się jutro wyrobię?), staję się niespokojna albo zwyczajnie zżerają mnie wyrzuty sumienia. 

Owszem, ostatnimi czasy z moją organizacją bywa lepiej, lecz często łapię się na tym, że zwyczajnie mam "zrywy". Najtrudniejsze jest wypracowanie w sobie nawyku - "mam chwilę, więc nie będę przeglądać fejsa, tylko np. posprzątam". Swoją drogą popsucie laptopa w pewnym sensie jest dla mnie zbawienne, gdyż nagle okazało się, że mam całkiem sporo wolnego czasu do wykorzystania. Na przeczytanie zaległych książek (szczerze polecam Złodziejkę Książek, jest także film), zadbanie o rower, robienie kolejnego szalika na drutach (i uczenie się szydełkowania, dla mnie to ciągle czarna magia).  

A co do austostopu - polecam ten rodzaj podróżowania, zwłaszcza jeśli kochacie poznawać nowych ludzi. I jeśli nie znacie Kasi Groniec, doprawdy, posłuchajcie chociaż tego utworu poniżej. ;) 
 


1 komentarz:

  1. Mam tak samo! Najgorzej jak się ma w głowie tyyyle pomysłów i tak mało czasu na realizację ich wszystkich, wtedy sporo fajnych opcji idzie do "szufladki" na kiedyś.. A jak przychodzi kiedyś to może być już za późno albo tym podobne.

    OdpowiedzUsuń