czwartek, 4 czerwca 2015

O włosach słów kilka

Kiedy się ścięłam, w większości przypadków słyszałam ogrom komplementów i gratulacji. Co było przed ścięciem? Przede wszystkim próby zniechęcenia mnie, przestraszenia przed zmianą. Mówienie, że mam takie piękne włosy i jak ich będzie szkoda. I tak były cudowne. Z tym, że w cholerę niepraktyczne i nudne. Zatem, jakbym na tym wyszła, gdybym przejmowała się opinią innych i zostawiła wszystko tak jak było? Cóż, pewnie ciągle bolała by mnie głowa (za ciężkie), wplątywały by się w zatrzaski i służyłyby mi za  miarkę. Całe szczęście, ufam sobie, a nie "innym". 



A jeśli ciągle boicie się zmienić fryzurę, użyjcie internetu - jak taki laik jak ja dał radę, to Wy również dacie ;)  I przynajmniej mam potwierdzenie, że w czerni i czerwieni wyglądam jak śmierć. 


To nie będzie "moja włosowa historia". Nie dlatego, że nie będzie o włosach, ale dlatego, że nie wpisuje się w jej ideę. Od włosomaniactwa i chorobliwego dbania o włosy przeszłam na etap "cóż, odrosną". Więc robię z nimi wszystko. Wygolony bok, przez krótki okres fioletowe, a następnie srebrne, trwała tylko na pół głowy, aktualnie brąz. I mam zamiar zrobić z nimi jeszcze więcej! Lecz dopiero za jakiś czas, teraz muszę je trochę rozpieścić. Mimo, że nie wszystkie eksperymenty wyszły rewelacyjnie, to ich nie żałuję. Wiem, że po prostu ich nie powtórzę.

A czego się nauczyłam przez ten rok? Cóż, kiedy wpadnie mi do głowy jakiś szalony pomysł, nie konsultuję go z milionem osób. Co im do tego? Najwyżej to ja będę wyglądać jak kaczka. I mimo to, nadal będę całkiem ładną kaczką. Nabrałam dystansu. Serio, to, że fryzjer ściął Cię tak, że boisz się wyjść z domu, nie jest tragedią. Co najwyżej tragedią jest to, że z tak błahego powodu jak włosy, boisz się wyjść z domu. Jeśli Twoje wnętrze, Twój charakter jest ogarnięty, to się obronisz. Nawet z jajecznicą na głowie. Ba, nie zdziw się, jak dojdzie do tego, że obce osoby na ulicy będą Ci gratulować pomysłowej fryzury. 

Nie ma wielu spraw, w których możemy eksperymentować do woli i praktycznie nie ponosić z tego powodu poważnych konsekwencji. Jednak nasze ciało i nasz wygląd zależą tylko od nas. I nie widzę powodu, by uginać się presji społecznej. Jeśli Ci się marzy zielony bob, to zrób go. Skąd masz wiedzieć, jak się będziesz w nim czuła? Nigdy nie przypodobasz się wszystkim. Jednak wystarczy, że będziesz podobać się sobie.
A gdzie moje włosy? Cóż, na głowie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz