sobota, 27 czerwca 2015

Dajmy sobie wszyscy w żyłę.

Serio. Od czasu do czasu nikomu nie zaszkodzi, odstresujemy się, odprężymy. Darujemy sobie dzień w pracy czy szkole, bo przecież - możemy. Świat się nie zawali z powodu naszego chwilowego zniknięcia. Następnego dnia wszyscy ponownie będziemy sobą. Od takiego wyskoku raz na jakiś czas nie uzależnimy się. Można się zabrać w większym gronie i obserwować przerażenie na twarzach tych, co próbują pierwszy raz. 


Tak a propos wakacji, rekreacji, ładnych widoczków i chilloutu w plenerze.


Mam nadzieję, że nie wyciągacie właśnie telefonu by zadzwonić do swojego dilera, a po tym wpisie może choć jedna osoba sprawdzi, gdzie u niej w mieście można oddać krew. 

Oczywiście mogę napisać, że bycie dawcą jest fajne, dostaje się czekolady, jest się regularnie badanym, morale skaczą w górę, bo jest się lepszym człowiekiem, który pomaga innym, ma się dzień wolnego itd. Ale o tym - mam nadzieję - wiecie. Zapewne także kojarzycie, że powinniście być pełnoletni, ważyć powyżej pięćdziesięciu kilogramów i oczywiście zdrowi. 

Domyślam się także, że zdarzyło Wam się usłyszeć, że jak raz oddacie, to potem będziecie musieli cały czas, bo organizm się tego domaga, albo obiły Wam się o uszy historie o wujku, co oddawał krew i przez to "złapał" żółtaczkę, hiv, czy hcv. Dużo takich miejskich legend krąży, jednak nie ma co wierzyć we wszystko co się usłyszy lub znajdzie w internetach. Sama takie ostrzeżenia dostawałam, głównie od babci. I póki co żyję, a przede wszystkim, dzięki mnie parę osób może także przeżyło. 

O ile zazwyczaj chodziłam tak jak mogę - co trzy miesiące, przez ostatnie pół roku miałam przerwę z powodu nadprogramowego kolczyka w uchu. Niby mogłam pójść wcześniej, ale przecież nie oddaję krwi dla wpisu w książeczce i chcę, by moja krew była jak najlepsza. 

Uwielbiam to, że odkąd jestem dawcą mam dodatkową motywację do dbania o siebie i swój stan zdrowia. Nie oszukując się, będąc studentem i nie mając czasu na gotowanie można zbyt często wylądować z daniem z puszki w formie obiadu. 

A co się tyczy tej ostatniej przerwy - nie spodziewałam się, że tak bardzo będzie mi tego brakować! Po skończeniu roku akademickiego chciałam zacząć szukać tatuażysty, albo znów się przebić. I mam "zagwozdkę". Tatuaż prędzej czy później zrobię, ale nastawiam się raczej na to później. Pół roku, to jakby nie patrzeć, szmat czasu! 

Natomiast wczorajszego oddania nawet nie planowałam. Wyjechałam na krótkie wakacje do Gdyni i akurat, w dzień wyjazdu natknęłam się na akcję w terenie organizowaną przez tamtejsze RCKiK. A jako, że i tak miałam w planach udać się do centrum krwiodawstwa (swoją drogą, to ciężkie słowo do zapisania. Przy trzecim podejściu udało mi się zapisać "krwiodawstwo" poprawnie. Fanfary poproszę). A skoro sami "przyszli do mnie, to jak mogłam nie skorzystać? W autokarze oddawałam krew pierwszy raz, co będę wspominać pozytywnie - wbrew pozorom w środku miejsca jest sporo, a personel mega pozytywny i przede wszystkim dobrze wykwalifikowany. 

Mam to szczęście, że na widok krwi nie mdleje, ani po oddaniu nie robi mi się słabo. Chociaż wczoraj miałam taki mały sprawdzian wytrzymałościowy dla samej siebie, bo mimo wszystko, później jeszcze sporo chodziłam, zamiast pójść od razu w kimę, jak zwykle. 


A jak to jest u Was? Oddajecie krew? Czy może lęk przed igłami Was paraliżuje? Podzielcie się swoimi wrażeniami, jestem ciekawa, jak to jest u Was. I oczywiście, jakie macie wakacyjne plany? 

4 komentarze:

  1. Bardzo zazdroszczę wszystkim możliwości oddania krwi! Chciałabym sobie dać tak w żyłę i być szczęśliwa, bo komuś pomogłam. Niestety, lekarz mi zabronił z racji na problemy z ciśnieniem krwi.
    Zawsze wszystkich do tego namawiam i namawiać będę! :-)

    A co do wakacji.. Moje plany to rower, bieganie, praca i relaks w ogrodzie.
    Pozdrawiam serdecznie i ostrzegam, będę tu częstym gościem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mimo wszystko jesteś z nami! :D
      Uwielbiam rower i bieganie. Niestety póki co,ze względów zdrowotnych bieganie zamieniam na basen.
      Zatem zapraszam w wolnych chwilach i również pozdrawiam ;)


      Usuń
  2. O nie...dla mnie koszmarem są problemy z tarczycą i badania krwi co 3 miesiące...boję się igieł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie każdy może oddawać krew, a leczenie na tarczycę dyskwalifikuje potencjalnego dawcę. Sporo moich znajomych także ma problemy z tarczycą, to okropne.

      Usuń