piątek, 8 maja 2015

Jestem dzieckiem, a Ty?

Jednak to nie jest wcale tak proste, jakby mogło się początkowo wydawać. Cały czas myślimy, że życie dziecka jest przyjemne, polega "tylko" na zabawie. Stop. Nie mylmy pojęć. Za dziecinnością nie przepadam. 


Proszę państwa, a oto czekoladka. 


Nie lubię udawać, że jestem mądrzejsza czy dojrzalsza niż inni. Nie jestem. Co najwyżej czasami zdarza mi się mądrze brzmieć. Podejmuję głupie decyzje i eksperymentuję - od tego jest przecież młodość. Kiedy jeszcze nie mam żadnych poważnych zobowiązań i wszystkie drogi są dla mnie otwarte. 

Dzieci są całkiem bystre. Spostrzegawcze i niezaprzeczalnie szczere. Ostatecznie to przecież jedyna grupa społeczna, która Cię nie okłamie. Są także okrutne, choć nie zawsze świadomie. Nieidealne. Często nazbyt ciekawskie i irytujące. I mam wrażenie, że bardziej prawdziwe, niż większość z nas. 

Nie popieram dziecinności, czy nieodpowiedzialności. Jednak dookoła nas są ludzie, którzy widząc dorosłe dziecko, gardzą nim. Podcinają skrzydła. Jakże ono śmie marzyć i pragnąć? I próbować? Śmiać się i płakać? Żyć? I być szczęśliwym? 

Pamiętacie, jak nie tak dawno mieliśmy zaćmienie słońca? Spotkałam wtedy grupę przedszkolaków. Miałam ze sobą sekundę wcześniej nabytą specjalnie na tą okazję kliszę. Więc co mi szkodzi, zapewnić miłe południe innym? Pogadałam chwilę z panią przedszkolanką i chwilę później wspólnie już pokazywałyśmy dzieciakom zaćmienie. Najczęstsza reakcja? Stwierdzenie z zaskoczeniem "widzę księżyc" i radość. 

Co chwilę napotykamy rzeczy, z których można się cieszyć. Nie warto odwracać od nich wzroku i mówić, że "to poza moim zasięgiem". Wiecie, dziecko, jak coś chce, to za przeproszeniem "męczy dupę" aż dostanie, albo samo znajdzie inny sposób. Ale nie lubi rezygnować i się poddawać.

Warto być dzieckiem. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz