poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Powiedz, o czym marzysz, a powiem Ci, kim jesteś.

Nie czuła strachu. Skoczyła. I była to najpiękniejsza chwila w jej życiu. 

Marzę o lataniu. Wiecie, bujanie w obłokach mi nie wystarcza. Chodzenie z głową w chmurach też nie, gdyż stopy ciągle twardo trzymają się ziemi. Pociąga mnie przestrzeń, która jest nieograniczona w każdym kierunku. Nic przede mną, nic za mną. Nic pode mną, ani nade mną. Pasjonuje mnie możliwość bycia fragmentem tej pustki, przemierzanie jej wzdłuż i wszerz, nie znajdując nigdy początku ani końca. Nie interesuje mnie latanie wyimaginowane. Nie podoba mi się siedzenie w maszynie. Chcę czuć lot, zabójczy powiew wiatru, jego nadmiar niemalże siłą wdzierający mi się do gardła, ogłuszający. Świst powietrza, kiedy szybuję. 




Jednak człowiek nie jest stworzony do latania. Znamy opowieści o Dedalu i Ikarze, o skrzydłach, które się stopiły. O cudownych chwilach, które kończą się śmiertelnym upadkiem. Nie jakimś tak poobijaniem się, zdarciem kolana. Śmiercią. 

Osobiście fascynują mnie ludzie, którzy są wstanie się zatracić w swoim marzeniu. Ci, którzy mają odwagę sięgnąć po to, co  jest poza ich zasięgiem - z powodu norm kulturowych, pomimo krzywych spojrzeń. I pomimo świadomości, jak to może się skończyć. Oczywiście nie musi. Mogą szybować do końca życia szczęśliwie, odkrywając coraz to nowszy i świeższy kawałek nieba. Ryzykując, że każda chwila w przestworzach może być tą ostatnią. Poświęcając relacje z bliskimi - z przyjaciółmi, rodziną. Albo rezygnując z pracy. Rezygnując ze wszystkiego, byle tylko być bliżej swojego marzenia. 

I zastanawiam się czasami, co jeśli same dążenia okażą się o wiele piękniejsze od samego celu? Przecież i tak może się zdarzyć. Jednak - tu rodzi się kolejne pytanie - czy osoby z tak ogromnym tupetem, że śnią marzyć o nierealnym - kiedykolwiek dadzą radę zaspokoić swoje pragnienie? Czy zawsze nie utkwią w stanie niedosytu, niczym przeklęci? Jak Syzyf, nigdy nie mogący dotoczyć głazu na sam szczyt. Podziwiam ludzi, którzy mimo to, z ogromną bezczelnością uparcie wstają, otrzepują się, i próbują dalej. Szukają, drążą, nie odpuszczają. Mimo, że społeczeństwo patrzy na nich z politowaniem. A jednak to nie społeczeństwo, a jednostki są w stanie prawdziwie marzyć. I robić coś z tym, zamiast kończyć na czczym gadaniu. Nie idąc na półśrodki.
Wiecie, jeśli jesteś w stanie prawdziwie marzyć, mimo przeciwności losu - dla mnie już jesteś kimś. Im starsi jesteśmy, tym bardziej dusimy nasze wewnętrzne dziecko. Dusimy, podtapiamy, palimy. Wieszamy. Zrzucamy w otchłań, tak jak Spartanie kalekie niemowlęta. Bo po co nam one? Przecież "i tak nic z nich nie będzie". Niewiele znam ocalałych dzieci. 

Czy pamiętasz jeszcze swój najwspanialszy sen? Tak śmiały, że na samą myśl przechodzą Cię dreszcze, a racjonalny rozum automatycznie odtrąca pomysł? Gdyż "to nierealne"? 

Powiedz mi, o czym marzysz.






4 komentarze:

  1. A ja marzę o... no właśnie, o czym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kto pyta, nie błądzi" - grunt to zadać sobie pytanie ;)

      Usuń
  2. A ja marzę o podróżowaniu. (W głowie zrobiłam sobie tego sprytny plan :D) Chcę sobie kupić stary amerykański autobus i przerobić go, pomalować na mój własny dom, zabrać do niego jakiegoś zwierzaka i może przyjaciółkę, albo miłość? I podróżować w takim składzie po całym świecie, dopóki nie znajdę miejsca w którym będę naprawdę szczęśliwa. Jeśli nie znajdę, będę jeździć aż do końca mych dni i szukać tego wyjątkowego miejsca *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialne! :D W głowie pojawiły mi się obrazy z autobusu z the walking dead, w którym przez jakiś czas żyli bohaterowie, jak i te wszystkie genialne zaprojektowane małe i przytulne przyczepy kempingowe, które wewnątrz prezentują się lepiej niż niejedne mieszkanie. I tyle możliwości, tyle miejsc, ludzi i przygód! Kurczę, daj znać, kiedy spełnisz swoje marzenie, z chęcią zobaczę jak podoba Ci się życie "włóczykija" :D

      Usuń