wtorek, 10 marca 2015

Porozmawiajmy o obrazkach.

Żyjemy w kulturze, która jest nastawiona na szybki odbiór, jasny przekaz, na wrażenia wizualne. Nic dziwnego, że strony typu tumblr, instagram, zszywka czy weheartit cieszą się taką powszechnością. Podoba nam się zawarcie krótkiej myśli w estetycznym (a czymże jest estetyka? - spytam filozoficznie. Cóż, dowiem się dopiero na kolejnym roku studiów, wtedy Wam zdam podręcznikową relację) opakowaniu. Sama złapałam się na tym, że prościej jest mi wysłać na facebooku odpowiednią naklejkę, niż rozpisywać się słownie. Albo podesłać stosownego do sytuacji mema, czy gifa. I nie chcę wołać o pomstę do nieba, na czym to świat stoi, że ludzie nie potrafią już normalnie rozmawiać. Potrafią, tylko media się zmieniają. 

Moja poprzednia praca na uczelni. Teraz czeka mnie dla odmiany grafika wektorowa.




Sama już któryś tydzień mówię sobie - Paulina, skup się! Napisz coś. A potem trafiam na pożeracze czasu, zanim się zorientuję jest wieczór, a ja mam jeszcze projekty na następny dzień. Więc robię projekt, czy raczej jego znikomą część, idę spać, a następnego dnia powtórka z rozrywki. Adios, blogu. 

Wracając do kwestii czysto wizualnych, wokół których ostatnimi czasy (co tam ostatnimi czasy, od urodzenia) toczy się moje życie, nie mam zamiaru ich krytykować. Fakt, hejty pisze się zdecydowanie prościej, jednak nie mam zamiaru strzelać sobie samobója. W gruncie rzeczy powszechność i dostępność do wszelakich perełek, jest rzeczą pozytywną - skoro porozumiewamy się obrazem, to czemuż by obraz nie miał stać się inspiracją? Nie tylko do działania twórczego, ale do głupiego wyjścia na zewnątrz, poszukania podobnych sytuacji, okolic. 

Wiecie, jak każdy człowiek bywam zazdrosna. I kiedy nagle dostrzegam w internecie, że gdzieś tam po lasach i kniejach rosną krokusy, pierwiosnki i inne przebiśniegi (tak, jestem laikiem w tej kwestii, mea culpa), to po prostu mam ochotę wziąć aparat, rozejrzeć się i znaleźć coś równie przyjemnego w mojej okolicy. 

Rozumiecie, o co chodzi? Ciekawość. Ciekawość świata, taka naiwna, dziecięca, z każdym dniem zaniedbania w nas umiera. A przecież nie jesteśmy stereotypowi i nie wierzymy, że "ciekawość to pierwszy stopień do piekła" i w głębi duszy nasze wewnętrzne dziecko woła - sprawdź to! - zawsze, gdy poprzestajesz na uwierzeniu na słowo, na nie dociekaniu, na odłożeniu sprawy na później.

Oczywiście, a kiedy znajdzie się na to czas? Tak szczerze, uważam, że sami nakładamy na siebie ograniczenia, kiedy mówimy "nie mam kiedy tego zrobić" zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć "beznadziejnie zarządzam czasem" oraz "w sumie to jest wykonalne - czwartki mam wolne". 

I tak, zastój na blogu wynika z mojego braku umiejętności dysponowania czasem. Nie chcę rzucać haseł  "zmienię to tu i teraz", "więcej to mi się nie zdarzy". Pewnie, że się zdarzy, gdyż jestem człowiekiem. Jednak staram się mniej mówić, a więcej robić. Wiecie, by już będąc na jakimś "levelu" niemarnowania czasu móc powiedzieć - jest lepiej niż kiedyś. A za jakiś czas dodać - wow, nie wiedziałam, że tak potrafię. 


Zatem zachęcam Was do szukania inspiracji wszędzie - nie ważne, czy na tumblerze, czy w trakcie rozmowy przy kawie, czy może siedząc na przystanku. A kiedy już coś Wam wpadnie w oko, nie odpuszczajcie. Nie warto. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz