piątek, 10 października 2014

Trochę samouwielbienia.


No cześć.

Bez żadnych "witajcie kochani", czy "dzień dobry skarby". Pierwsze słowa są najgorsze, a ja nie chcę wytwarzać między nami sztucznej atmosfery. Traktować Was jak osoby bliskie, kiedy - jeszcze - nawet Was nie znam. Bo moje Ego mówi mi, że WY będziecie. Taka natura rzeczy. Zatem witam się normalnie, jak ze znajomymi, których spotykam na ulicy, w warzywniaku czy na uczelni - bo czemu miałabym inaczej? 





Zatem przejdźmy do meritum, czyli - o czym jest ten post i blog przy okazji. Odpowiem bardzo profesjonalnie - nie mam zielonego pojęcia. No dobra, żartuję. Jednak nie przyświeca mi żadna wzniosła idea, nie marzę o zostaniu Poważanym I Poważnym Blogerem, nic z tych rzeczy. Chcę spędzić miło z Wami czas i tyle. Chcę zachęcać Was do dyskusji i,  no dobrze, może chcę Was trochę uzależnić od siebie, gdyż uwielbiam być kokainą. Ale to przy okazji. Chcę także spróbować jeszcze raz, rozkręcić bloga, zanim opuści mnie cała motywacja i ochota.


A, nie przedstawiłam się. Paulina, lat dziewiętnaście - już za parę dni, studentka. Generalnie za dużo mówię o sobie (więc by Was nie męczyć, dziś dostajecie minimum), ale na wszystko przyjdzie czas - nie będę Wam mówić wszystkiego o sobie, bo jak to będzie - przeczytacie, powiecie "aha" i pójdziecie dalej. Wracając do tematu, adres bloga jak i mój nick jednoznacznie wskazują, że będzie to strona oscylująca dookoła mnie, mojego życia, przemyśleń, rad. Taki lajfstajl, wiecie, ostatnio moda na to jest, to także zaszaleję. Dlaczego Egoskupiona? Ego, jak wszyscy wiemy, oznacza "ja". Od łacińskiego "ego" pochodzą takie wyrazy jak egoista czy egocentryk. Egoskupiona to w gruncie rzeczy neologizm, powstały z mojego powodu - czyli stworzony dla mnie, nie przeze mnie. Wynika on z połączenia odmiany mojego nazwiska i słowa ego. Akurat tak się zdarzyło, że wszystko pasuje.


I o co w gruncie rzeczy chodzi? Cóż, jestem pewna siebie i osobiście uważam siebie za narcyza. I nie sądzę, by to była wada. Samo określenie narcyz, nie ma dla mnie pejoratywnego znaczenia, w końcu nawiązuje do pięknego kwiecia i interesującej legendy, więc co w tym takiego strasznego? Ba, wolę być narcyzem, niż osobą, która ma problemy z wiarą we własne możliwości czy z głupim przyjmowaniem komplementów. A osoby, które spotykam, także wolą osobistości otwarte i pewne siebie, więc wszyscy są zadowoleni. Bo wiecie, to naprawdę irytujące słuchać w odpowiedzi na powiedziany komplement "wcale nie, wydaje ci się". No ludzie, gdzie jest problem? Jeśli ktoś mówi coś miłego, to niekoniecznie się podlizuje - a nawet jeśli, to przecież to się czuje. Czasami ludzie mówią miłe rzeczy tak po prostu. Serio.

Więc na dziś koniec, czytajcie, czekajcie na nowy wpis - planuję być regularna, więc nie umrzecie z nudów, spokojnie. Jestem warta posiadania własnego bloga, a czytelnicy są warci tego, by o nich dbać. Zatem miłego dnia i do zobaczenia. 

6 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie i zgrabnie,mam nadzieję jednak ,że co do "będe pisać regularnie i z nudów nie umrzecie" potraktujesz serio bo nie chcę znaleźć własnych zwłok przed komputrem czekając na kolejny post :* Watson

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada się naprawdę ciekawie. Czekam na więcej i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mała rada na początek - justuj tekst i dziel na akapity, będzie czytelniej i schludniej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za radę - jak widać - już wykorzystaną ;)

      Usuń
  4. powodzenia w blogowaniu :)
    będę zaglądać i czekać na nowości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :)

      Usuń